wtorek, 2 grudnia 2008

Sacrum i awangarda

Andriej Bazylewski

Myślenie przez działanie

1
oto twoja wolność idź
porzuć wszystko i idź
tam gdzie nikt na ciebie nie czeka
tam
gdzie nikomu nie jesteś potrzebny
tam
na krawędzi przeżytego i nieznanego
odnajdziesz siebie
tam
w świecie ciszy i światła
zrozumiesz to czego zrozumieć nie sposób
2
wiecznie popełniać te same błędy
i popadać w tę samą herezję
być tam
gdzie nikogo już nie ma
wierzyć
w to w co od dawna uwierzyć nie sposób
ale w końcu
przypomnieć sobie to
o czym wszyscy zapomnieli
zobaczyć to
czego nie widzi nikt
1980

środa, 12 listopada 2008

Moja niepodległość


11 listopada - Ja i niepodległość

Ja i wolność to jedno. Pomijam fakt, że urodziłem się 11 listopada. Choć to ciekawy zbieg okoliczności, tym bardziej, że od moich urodzin do 1989 roku dzień 11 listopada nie był świętem, a datą skrupulatnie wręcz przemilczaną.
Jednak ta data żyła w świadomości Polaków.
Wolność jako pojęcie ogólne – nie tylko polityczne – towarzyszy mi jakoś od dawna, można powiedzieć - od dziecka, wolność rajskiej krainy dziecka, potem jako młodzieniec w komunistycznym kraju szukałem wolności w podziemiu, teatrze, sztuce. Teatr na długo przed wyzwoleniem Polski z komuny stał się oazą wolności (szczeciński Teatr KANA) Potem teatr UHURU – moje dziecko teatralne (Uhuru w języku suahili znaczy wolność). UHURU jako teatr to filozofia wolności w życiu i sztuce. Tworząc stajemy się wolnymi ludźmi, niezależnymi, wyzwolonymi, poszukujemy własnej indywidualności, poszerzamy granice wolności.

NOWA AMERYKA ?

USA. Ten dziwny kraj. Już ma nowego dziwnego prezydenta. Być może będzie to początek nowej Ameryki ...

poniedziałek, 3 listopada 2008

Dzień zmarłych – stąd do wieczności


Cmentarze, ozdobione kwiatami, groby, znicze, ludzie krzątający się wokół grobów. Ten obraz był dla mnie zawsze obrazem metafizycznym. To dziwne spotkanie na cmentarzu ludzi wśród grobów od dziecka działało na mnie niezwykle silnie. Jednego tylko nie mogłem zrozumieć w tej całej tajemnicy – dlaczego tak się dzieje i o co w tym wszystkim chodzi ? Na czym polega to spotkanie ze zmarłymi ? Czy takie spotkanie w ogóle jest możliwe ?
Dlaczego my współcześni nadal przywiązujemy to tego święta taką wagę? Czy tylko wynika to z tradycji, czy też z głębokiej wiary w nieśmiertelność ?
Czy dla nas współczesnych życie pozagrobowe jest nadal tak istotne jak dla naszych przodków, czyli ludzi zanurzonych w świecie religijnym, dla których cały świat był miejscem sacrum ? Skąd w ogóle religia, całe mnóstwo religii, których istotą jest myślenie o życiu wiecznym, umiejscawianie człowieka w zaświatach ?
Dlaczego tak się dzieje ?
Czy to tylko odwieczne marzenie ludzi o nieśmiertelności ?
Jak wyjaśnić to naukowo, racjonalnie ? Czy da się to wytłumaczyć ? Może poprzez teorie indywiduacji i archetypów Junga, a może poprzez teorię ewolucji ?
Jeżeli brać pod uwagę wszystkie czynniki mające wpływ na zachowanie gatunku, te towarzyszące rozwojowi człowieka myślącego (homo sapiens), dla zachowania gatunku w którymś momencie ewolucji potrzebna była taka funkcja psychiki do utrzymania wysokiego poziomu sprawności psychofizycznej organizmu myślącego. Słowem, człowiek dawniejszy (wcale nie prymitywny w dzisiejszym rozumieniu tego słowa), czyli człowiek prehistoryczny, wytworzył w sobie (oczywiście nieświadomie) funkcję – iluzji wieczności, dzięki której nadał sens i cel swojej egzystencji. Wyobraźmy sobie, że takiej funkcji nie wykształcił w sobie, co by się wtedy działo ? Nie mógłby żyć i rozwijać się. Z poczuciem bezsensowności życia jego egzystencja byłaby zagrożona. Przetrwanie daje bowiem tylko silne oparcie w rzeczywistości. I paradoksalnie – myślenie o życiu przyszłym daje człowiekowi silę przetrwania czasami nawet w najtrudniejszych warunkach. Przykładem skrajnego działania w imię „wyższych celów” są współcześni terroryści islamscy, którzy nie wahają się poświecić własnego życia. Myśl czy przekonanie, że życie nie kończy się tu na ziemi, lecz trwa po śmierci wyznacza cel i kierunek praktycznie wszystkim kulturom i religiom świata. Dla zachowania gatunku i życia potrzebna była funkcja pozytywnego nastawienia do życia. Stąd myślenie, że życie doczesne to tylko etap, krótki odcinek drogi, przedsionek prawdziwego życia. Z takim przekonaniem łatwiej było człowiekowi przednaukowemu przetrwać i zachować swój gatunek.
Stąd w naszych umysłach i wyobrażeniach istnieją do dziś jedne z najstarszych archetypów: raj, wieczność, zaświaty, Bóg itp.

wtorek, 28 października 2008

Dlaczego Wit Gombecki ?


Dlaczego Witkacy, Gombrowicz, Beckett ?

Gombrowicz – bo geniusz. Wielki dekonstruktor i rekonstruktor świata. To my, ja jako ja, tworzę kulturę, siebie, innych, to między nami następuje nieustanne stwarzanie. („Kosmos”, „Pornografia”).
Witkacy – bo geniusz. Ponury wieszcz cywilizacyjnej zagłady, która następuje teraz na naszych oczach. Głównie katastrofy duchowej. Upadek ludzkiego ducha to koniec cywilizacji.
Beckett – bo geniusz. Zobaczył i odtworzył nagi byt, pokazał, czym jest życie ludzkie. Zaiste życie poety wiedzie człowiek na tym kawałku kosmosu, ciągle tworząc jakieś nowe utopie i do utopii zmierzając.

Po drodze jest oczywiście jeszcze wielu innych pisarzy, Kafka, Camus, Schulz, Huellbeque...
Dlaczego właśnie ci ?
Bo widzą podobnie, że świat nie jest obiektywną, z góry raz na zawsze daną formą, że ludzie nadają mu znaczenie i sens. Sensu nie da się ukazać jakimiś obiektywnie istniejącymi prawdami. Takich prawd po prostu nie ma. Dlatego mierzi mnie cała ta literatura edukacyjna wciskająca ludziom moralny kit będący poniekąd uzasadnieniem naszego bytu. Wolę konkret, z którego jasno wynika, że byt ten jest nagi, a my sami go odziewamy w przeróżne stroje, my sami nadajemy sens temu światu.

MISJA ?

Właśnie ostatni żołnierze polscy wrócili z misji w Iraku.

MISJA

Każda misja źle mi się kojarzy.
Kiedy byłem w lutym w Oświęcimiu, pierwszy raz w życiu, nie wiem dlaczego oprócz przeżycia związanego z tym miejscem, dręczyła mnie uporczywie myśl o naszym obecnym świecie. Jak to możliwe, że po tak wielkiej katastrofie wszystko jeszcze istnieje, a wokół tej „doliny śmierci” toczy się normalne życie, drogą idą ludzie, jadą na rowerach, obok samochody ...
Inna myśl, której nie mogłem się pozbyć, to myśl o naszych żołnierzach w Afganistanie i Iraku. Dlaczego oni tam są, po co, o co w tym wszystkim chodzi ? W imię jakiej wielkiej sprawy tam pojechali, walczyć, zabijać. Misja. To „pokojowa misja” ? Każda misja jest pokojowa. Cóż za wielkie słowo - misja.
Czułem się co najmniej głupio, było mi wstyd, gdzieś głęboko we mnie rodziły się ból, żal i przerażenie, a potem refleksja – jak płynny jest chaos świata. Jak łatwo jest w myśl „słusznie” pojętej idei można przekształcić się z ofiary w oprawcę. Tu liczy się tylko idea, ona wszystko usprawiedliwi !
My, Polacy, tak boleśnie doświadczeni wojną (tu nadal aktualne są symbole naszego męczeństwa, Oświęcim, Katyń), dlaczego my nie potrafimy być niezależni, mądrzy, wolni.
Przecież my tam w dalekim Iraku, Afganistanie jesteśmy okupantami, najeźdźcami, zdobywcami, oprawcami. Dlaczego! W imię jakiej idei, jakiej misji ?
Każda misja jest zła, nie ma słusznej misji politycznej. Hitler także miał misję. Idealny przykład jej realizacji to właśnie Oświęcim. Zbrodnia w czystych rękawiczkach, bez śladów - WIELKIE UKRYTE KŁAMSTWO.
Misja. Drwiąco brzmi to słowo w zestawieniu z tym, co naprawdę robili chrześcijańscy misjonarze, kolonizatorzy Ameryki, czy z tym, co robią współcześni żołnierze w Iraku, Afganistanie. W obu przypadkach misja to pieniądze, biznes, ekonomia, zdobywanie nowych terenów, podbój świata. Tak zwane wartości są tylko pretekstem. Wielkie Wcale Nieukrywane (Telewizyjne) Kłamstwo na miarę naszych medialnych czasów. Pod tym względem nic się w historii nie zmieniło. Czym innym jest misja polityczna a czym innym pojmowana przez każdego człowieka z osobna – czyli misja osobista, popularnie zwana powołaniem.

poniedziałek, 27 października 2008

Kondycja ludzka ? Nieustanna tęsknota za tym, co minęło bezpowrotnie, za tym co utraciliśmy, co odeszło i właśnie odchodzi.

Wczoraj wieczorem, po filmie "Fados", czytałem trochę Ciorana, Tokarczuk. Jakieś myśli o duszy, zapiski tego co w planach, w zamyśle. Głównie o monodramie, interpretacja trzech równorzędnych tytułów, "Dzikus", "Wazi Kwa", "Misja". Każdy wskazuje jakąś inną drogę, ale w sumie wszystkie prowadzą do tego samego celu.

O duszy. Tak, kiedyś człowiek posiadał duszę, żył życiem duchowym, tego mi najbardziej brakuje, tych napięć emocji, bojaźni, ufności, wiecznego niepokoju, drżenia, lęku przed życiem i śmiercią. Myśli o śmierci i zbawieniu, o Bogu.
Teraz wszystko takie proste, wytłumaczone, bezduszne.
Ale trudno ...

Do zrealizowania:
"Katakumby"
"Dzikus"
"Dusza"

POEZJA NA MINUS

Kiedyś żyliśmy
życiem
zanurzonym w niewiedzy
przez to poetyckim
bo niewytłumaczonym
dzisiaj żyjemy
pochłonięci kalkulacją
następnego dnia
ekonomią zysków i strat
rachunkiem
który zawsze
wypada
na naszą niekorzyść

wtorek, 17 czerwca 2008

Musimy

Musimy
wciąż na nowo
codziennie podnosić się z upadku
musimy każdego dnia
już od rana
budować swoją wiarę
w siebie i świat
musimy
odgruzowywać
wznoszone codziennie z mozołem
zburzone wierze sensu
musimy codziennie
ukrywać się w jaskiniach samotności
nim ostatecznie
zetrze nas w pył
miażdżąca wszystko
machina czasu