Dlaczego Witkacy, Gombrowicz, Beckett ?
Gombrowicz – bo geniusz. Wielki dekonstruktor i rekonstruktor świata. To my, ja jako ja, tworzę kulturę, siebie, innych, to między nami następuje nieustanne stwarzanie. („Kosmos”, „Pornografia”).
Witkacy – bo geniusz. Ponury wieszcz cywilizacyjnej zagłady, która następuje teraz na naszych oczach. Głównie katastrofy duchowej. Upadek ludzkiego ducha to koniec cywilizacji.
Beckett – bo geniusz. Zobaczył i odtworzył nagi byt, pokazał, czym jest życie ludzkie. Zaiste życie poety wiedzie człowiek na tym kawałku kosmosu, ciągle tworząc jakieś nowe utopie i do utopii zmierzając.
Po drodze jest oczywiście jeszcze wielu innych pisarzy, Kafka, Camus, Schulz, Huellbeque...
Dlaczego właśnie ci ?
Bo widzą podobnie, że świat nie jest obiektywną, z góry raz na zawsze daną formą, że ludzie nadają mu znaczenie i sens. Sensu nie da się ukazać jakimiś obiektywnie istniejącymi prawdami. Takich prawd po prostu nie ma. Dlatego mierzi mnie cała ta literatura edukacyjna wciskająca ludziom moralny kit będący poniekąd uzasadnieniem naszego bytu. Wolę konkret, z którego jasno wynika, że byt ten jest nagi, a my sami go odziewamy w przeróżne stroje, my sami nadajemy sens temu światu.
Gombrowicz – bo geniusz. Wielki dekonstruktor i rekonstruktor świata. To my, ja jako ja, tworzę kulturę, siebie, innych, to między nami następuje nieustanne stwarzanie. („Kosmos”, „Pornografia”).

Witkacy – bo geniusz. Ponury wieszcz cywilizacyjnej zagłady, która następuje teraz na naszych oczach. Głównie katastrofy duchowej. Upadek ludzkiego ducha to koniec cywilizacji.
Beckett – bo geniusz. Zobaczył i odtworzył nagi byt, pokazał, czym jest życie ludzkie. Zaiste życie poety wiedzie człowiek na tym kawałku kosmosu, ciągle tworząc jakieś nowe utopie i do utopii zmierzając.
Po drodze jest oczywiście jeszcze wielu innych pisarzy, Kafka, Camus, Schulz, Huellbeque...
Dlaczego właśnie ci ?
Bo widzą podobnie, że świat nie jest obiektywną, z góry raz na zawsze daną formą, że ludzie nadają mu znaczenie i sens. Sensu nie da się ukazać jakimiś obiektywnie istniejącymi prawdami. Takich prawd po prostu nie ma. Dlatego mierzi mnie cała ta literatura edukacyjna wciskająca ludziom moralny kit będący poniekąd uzasadnieniem naszego bytu. Wolę konkret, z którego jasno wynika, że byt ten jest nagi, a my sami go odziewamy w przeróżne stroje, my sami nadajemy sens temu światu.
