środa, 10 listopada 2010

Moje wiersze

Staruszka

Cóż teraz ma robić ta biedna staruszka

może sobie tylko siedzieć
i oddychać spokojnie powietrzem
którego każdy łyk
jest przeczuciem
zbliżającej się śmierci

Kiedyś była piękną kobietą
o twarzy uśmiechniętej dziewczyny
jaką można zobaczyć na starych
przedwojennych fotografiach
duże żywe oczy
mocne gęste włosy
silne i jędrne ciało

Ile miłości ma za sobą
ilu mężczyzn pieściło jej krągłe piersi
ile westchnień rozkoszy wydało jej gardło

Nie wiem
mogę się tylko domyślać
nie znam jej życia
widzę przed sobą tylko starą kobietę
w kolejowym przedziale

Co czuje ta
której życie już się kończy
która żegna się ze światem
której ciało zmienia się w udrękę
która staje się więźniem
bezlitosnej biologii

Czy ktoś unieważni ten skandal
przywróci sprawiedliwość
odpuści niezawinioną winę
Czy znajdzie się taki Bóg
który przywróci jej
młodość wiekuistą ?

Póki co
jej ciało rozpada się
kruszy
więdnie i kurczy

powoli umiera
piękno niegdysiejsze
znika blask istnienia
ciemnieje obraz świata

patrząc na nią
szukam słów
których i tak nie znajdę
żeby wyrazić to co czuję
może poza jednym
słowem
paradoksalnym

kocham cię


Niepowtarzalni

nosimy tę naszą
własną
i niepowtarzalną
świadomość

w kawałku ciała

przenosimy ją
w przestrzeni
i w czasie

do czasu

aż zniknie
w banalnej
nicości


Co robić

co robić

dokąd uciec
gdzie się schronić
przed nawałnicą świata

zaszyć się w lesie
schować w jaskini
wrócić w głąb siebie
by tam zachować
swoje ja

uwierzyć
w brahmana
podążać drogą jogi
przeczekać czas
aż skończy się
życie

ale póki trwa
czy w ogóle
można
liczyć na wyzwolenie
co zrobić
by
być



Jestem z pustki


Jestem z pustki
z niczego
i w nic po nic
idę
stoję
płynę
kurczę się
i rozszerzam
by znowu się skurczyć
i tak w nieskończoność
bez przyczyny
i bez celu
po nic
w nic

Nie ma mnie

Jadąc po raz kolejny
tym banalnym pociągiem
w zwykłym wagonie kolejowym
trzeszczącym i skrzypiącym
odkryłem po raz kolejny
tę banalną prawdę o sobie
że mnie
nie ma
tak
nie ma mnie

dopadły mnie nagle
po raz kolejny
te wszystkie teorie fizyczne
modele kosmologiczne
ewolucyjne koncepcje
i atomistyczne systemy
dopadły mnie
te erynie nicości
teorie pól i energii
upiory naukowych odkryć
potwory nieskończonej pustki

i rozszarpały na strzępy
i starły na miazgę

dlatego
stwierdzenie
że mnie nie ma
nie jest już wielkim odkryciem
nie jest żadnym odkryciem

nie jest już
czymkolwiek

pociąg
banalnie skrzypiąc
jedzie dalej

beze mnie