wtorek, 30 października 2007

DEAD CAN DANCE



Dzisiaj szedłem do pracy przez miasto ze słuchawkami w uszach słuchając ... no właśnie, mistycznej muzyki z IMMORTAL MEMORY Lisy Gerrard & Patricka Cassidy. Wszystko nagle stało się wywyższone, czas podniosły, liście z drzew spadały monumentalnie, ludzie jakby uwzniośleni w tej jesiennej szarudze ..... otworzyła sie ta inna przestrzeń, niewidzialna na co dzień.
Zbliża się dzień zmarłych, film Koszałka "Istnienie", muzyka Dead Can Dance ...
Cytat: [ B r e n d a n P e r r y ] "Chciałem znaleźć takie określenie, które opisywałoby sam akt tworzenia. A cały proces tworzenia, jeśli przyjrzeć mu się bliżej, to ożywianie rzeczy martwych. Tak jest choćby w Księdze Rodzaju - życie powstaje z niebytu, nicości; tak jest w malarstwie, muzyce. To właśnie chciałem zawrzeć w nazwie zespołu. Przemiana materii nieożywionej w ożywioną i proces pokazujący "życie ze śmierci" i "śmierć z życia" - oto prawidłowa interpretacja przyczyn wyboru tej nazwy."

I te obrazy Beksińskiego ..........

Brak komentarzy: